Pochowani na Cmentarzu Powązkowskim


Józef Elsner

Data i miejsce urodzenia: 1 czerwca 1769 r., Grodków (niem. Grottkau, Śląsk)
Data i miejsce śmierci: 18 kwietnia 1854 r., Elsnerów (Warszawa)
Nagrobek: Nagrobek Józefa Elsnera
Lokalizacja grobu: kw. 159

Urodził się jako syn Anny Barbary z domu Matzkin i Franciszka Ksawerego, trudniącego się wyrobem instrumentów muzycznych, drobną stolarką oraz (jak donosi K.W. Wójcicki) muzykowaniem. Sam Elsner wywodził swój ród ze Szwecji, gdzie ponoć szczycił się klejnotem szlacheckim oraz koligacjami z dynastią Wazów. Założyciel polskiej linii, Jan, przybył do Polski podobno w XVII w. i osiedlił się na Śląsku. Poszukiwania genealogiczne współczesnych biografów nie potwierdziły jednak tych rewelacji.

Chociaż w otoczeniu Elsnerów przeważali Polacy, ojciec młodego Józefa wychowywał go w duchu niemieckim. To on przeznaczył mu również karierę duchowną, zapisując syna do seminarium oo. Dominikanów we Wrocławiu. Wykładano tam m.in. język polski, którego tajniki przyszły kompozytor poznawał nader niechętnie. Kazimierz W. Wójcicki informuje natomiast, iż to sam Józef, wcześnie osierocony, wypełnił zalecenie ojca, rozpoczynając studia teologiczne. Nigdy ich jednak nie skończył, gdyż "słabość gwałtowana i ważne przeszkody przeszkodziły mu skończyć zaczętych kursów (...)"1.

Jak to z przyszłymi artystami bywa, Elsner od pierwszych lat obcował z muzyką. Kazimierz W. Wójcicki podaje, iż śpiewał on w chórze parafialnym, a potem w seminarium, przy czym charakteryzował go "miły głos i biegłość w graniu na skrzypcach"2. Ciągle jednak coś stawało na przeszkodzie obraniu kariery muzycznej. Pierwej była to nauka w seminarium, a potem medycyna. Wybór tej ostatniej drogi kształcenia podpowiedzieć miał Elsnerowi jego wrocławski nauczyciel muzyki, niejaki Jackel. Podobno, mając na względzie dobro swego podopiecznego, namówił go, aby wystarał się o stypendium, udzielane przez miasto Wrocław i wyjazd do Wiednia. I tak, jako 19-latek Elsner rozpoczął studia lekarskie, lecz tych również nie skończył, co Wójcicki tłumaczy m.in. jakąś tajemniczą a ciężką chorobą, na którą Elsner zapadł w stolicy Austrii.

Potraktował to z pewnością jako "palec Boży" i postanowił wreszcie poświęcić się tylko muzom. W 1791 r. został skrzypkiem w operze niemieckiej w Bernie morawskim, a potem został kapelmistrzem niemieckiej opery we Lwowie (1792 r.). Tam też poznał twórcę narodowego teatru polskiego, Wojciecha Bogusławskiego, który (jakby powiedzieli nieżyczliwi) całkowicie biednego Elsnera "opętał". Nie tylko bowiem namówił go do współpracy ze swoim zespołem, do wyjazdu do Warszawy, ale przede wszytkim zachęcił do nauki polskiego. Właśnie w okresie lwowskim powstały jego pierwsze kompozycje m.in. opera Amazonki i melodramat Sidney i Zuma do tekstów Bogusławskiego, a także muzyka do dramatu Iskahar.

Do Warszawy przybył w 1799 r. (Józef Sikorski podaje 1800 r.), gdzie pod kierunkiem Bogusławskiego całkowicie poświęcił się polskiej scenie. Został praktycznie jedynym kapelmistrzem i kompozytorem oper oraz wodewilów pisanych lub tłumaczonych przez Wojciecha Bogusławskiego, Ludwika Adama Dmuszewskiego i innych polskich pisarzy.

Pierwszą "warszawską" kompozycją i od razu sukcesem Józefa Elsnera była "opera" Sułtan Wampun (Sułtan Wampun oder die drei Wünsche, słowa August von Kotzebue, tłumaczenie Bogusławskiego), grana aż 27 razy, kilka sezonów z rzędu.

Następna opera pojawiła się jednak dopiero w 1804 r. (Mieszkańcy Kamkatal, libretto Dmuszewskiego), co było spowodowane nadmiarem obowiązków, jakie ciążyły na Elsnerze. W pierwszych latach XIX w. pełnił bowiem funkcję dyrektora muzycznego polskiego teatru narodowego i do jego obowiązków należały m.in. próby ze śpiewakami, którzy zazwyczaj nie mieli pojęcia o notacji muzycznej, stąd każdą partię trzeba im było wielokrotnie grać na instrumencie. Ponadto, jak to w placówkach kultury bywa, wynagrodzenie było bardzo skromne i Elsner musiał się utrzymywać z udzielania lekcji muzyki. Mimo wszytko znajdywał jeszcze czas na prowadzenie wraz z księdzem J. Cybulskim założonej przez siebie drukarni nut (prowadził ją do 1806 r.).

Drugą operą (właściwie widowiskiem ze śpiewem), graną aż 37 razy było Siedem razy jeden (słowa Dmuszewskiego), lecz następne kompozycje (Stary trzpiot, 1805 r., Nurzahad, Wieszczka Urzella, 1806 r. i Sąd Salomona) nie wzbudziły już większego zainteresowania.

Wydarzeniem, tak politycznym, jak artystycznym była natomiast premiera opery do słów Ludwika Osińskiego Andromeda i jej uwolnienie przez Perseusza, napisana z okazji przyjazdu Napoleona I do Warszawy (1807 r.). Muzykę do niej Elsner napisał w ciągu miesiąca(!), lecz o wiele bardziej istotne jest, iż była to jasna deklaracja sympatii politycznych samego kompozytora, znak jego współuczestnictwa w sprawach Polski3.

Do innych dzieł Elsnera, które przyniosły mu rozgłos, należały opery Leszek Biały (1809 r.) do słów Dmuszewskiego) i Król Łokietek (1818 r.), określona przez Zdzisława Jachimeckiego (autora hasła w PSB) za najwyższy możliwy do osiągnięcia przez Elsnera etap twórczości i artyzmu. Ostatnim dziełem dramatycznym kompozytora była opera Jagiełło w Tenczynie (1820 r.)

Na pozostałe utwory Józefa Elsnera składają się m.in. trzy symfonie oraz liczne kompozycje religijne (Wójcicki doliczył się ich 105), jako to: czternaście mszy (większość do słów łacińskich), psalmy, gradualia4, hymny, muzyka do Veni Creator, Te Deum oraz wielką kompozycję Męka Zbawiciela (vel Męka Pana Naszego Jezusa Chrystusa). Ówcześni cenili także jego polonezy i piosenki, dostrzegając w ich "pierwiastek polski"5.

Tym niemniej od czasu, kiedy w Warszawie osiadł Karol Kurpiński (również pochowany na Starych Powązkach, kw. 158), otrzymując stanowisko drugiego "dyrektora muzyki", działalność Elsnera w tej dziedzinie stała się zbędna. Sam kompozytor dobrze to rozumiał i stopniowo swoją aktywność rozwijał ma polu pedagogicznym i organizacyjnym, choć o odejściu z teatru zadecydować miał podobno ostry konflikt z Kurpińskim6.

Już od 1815 r. wykładał w Szkole Dramatycznej, a od 1817 r. w Szkole Elementarnej Muzyki i Sztuki Dramatycznej, której strukturę i program nauczania sam zresztą opracował. W l. 1821-1831 nauczał kontrapunktu7 i kompozycji w powstałym również z jego inicjatywy Instytucie Muzyki i Deklamacji (przemianowany w 1826 r. na Szkolę Główną Muzyki). Wykształcił w ten sposób wielu znanych muzyków jak: Józef Stefani, Piotr Weinert, Tomasz Nidecki, Józef Linowski, Ignacy Dobrzyński, Józef Linowski, Antoni Orłowski, Albrecht Freier, Józef Krogulski, a przede wszytkim zyskał pamięć pokoleń za odkrycie talentu Fryderyka Chopina (był uczniem konserwatorium w l. 1826-1829).

Drugim polem działalności Józefa Elsnera była praca naukowa. I pomyśleć, że człowiek, który w młodości uciekał od nauki polskiego, położy podwaliny pod specjalistyczną literaturę dotyczącą problemu poprawnej deklamacji polskich utworów wokalnych (Rozprawa o metryczności i rytmiczności języka polskiego, szczególniej o wierszach polskich we względzie muzycznym, 1813 r. i jej kontynuacja Rozprawa o meldoji i śpiewie, w której umieszcza się pierwszy oddział drugiej rozprawy o rytmiczności i metryczności polskiego języka, 1830 r. W rękopisie pozostała też rozprawa O muzyce wojskowej i jej użytku (1840 r.). Kazimierz W. Wójcicki podkreślał, iż Elsner w swoich publikacjach "pisze za polskim językiem jak za swoim własnym, a dowody ściąga ze szczegółów, które tylko rodzinna miłość pojmuje"8.

Owa działalność "polonofilska" nie ograniczała się "tylko" do pisania muzyki do oper o tematyce historycznej czy rozpraw naukowych. W l. 1802-1825 publikował w polskich czasopismach, a w l. 1811-1819 także w "Allgemeine Musikalische Zeitung" (Lipsk), recenzje współczesnych utworów polskich, w tym ostatnim przedstawiając nawet zarys dziejów narodowej opery polskiej.

Józef Elsner był dwukrotnie żonaty. Jeszcze we Lwowie poślubił Klarę Abt, z którą miał córkę, Karolinę. Prędko jednak owdowiał. Z kolei w Warszawie w 1802 r. pojął za żonę córkę śpiewaczki operowej Petroneli Drozdowskiej, Karolinę, z którą miał tylko jedną córkę Emilię (ur. 1803 r.).

Był aktywny do ostatnich chwil swego długiego (85 lat) życia. Wójcicki podaje, iż w 1844 r. został porażony apopleksją (udar mózgu), w wyniku czego miał sparaliżowaną prawą część ciała w tym rękę. Nauczył się jednak pisać lewą i w ten sposób stworzył m.in. muzykę do mszy żałobnej.

Zmarł 18 kwietnia 1854 r. w swojej podwarszawskiej posiadłości Elsnerówce (Elsnerów). W kilka lat po jego śmierci nadal można tam było oglądać gabinet, gdzie pracował, a rodzina była w posiadaniu korespondencji kompozytora ze znanymi osobistościami teatru polskiego (m.in. Bogusławskim, Dmuszewskim). Także w rodzinnym Grodkowie wystawiono mu specyficzną pamiątkę tj. medal z jego podobizną, zawieszony na organach w tamtejszym kościele.

Utwory Józefa Elsnera nie prezentują jednak wysokiego poziomu artyzmu czy oryginalności. Ich autor często nawiązywał do twórczości i stylu klasyków wiedeńskich (Heydna, Mozarta), kompozytorów włoskich końca XVIII i pocz. XIX w., co jego przyjaciele (Józef Sikorski) tłumaczyli skromnością i nieśmiałością charakteru9. Zdzisław Jachimecki jest jednak bardziej krytyczny:

"Nie stawiał sobie [Elsner - Sowa] wysokich celów ani nie pragnął rozwiązywać problemów czy to w kierunku techniki, czy wyrazu muzycznego. Imał się rzeczy łatwych, nie komplikował sobie zadnia twórczego, ani nie utrudniał odbiorcy swoich utworów ich percepcji i wykonania."10

Należy jednak pamiętać, w jakich czasach przyszło mu żyć i tworzyć (trudna sytuacja polityczna Polski, brak wsparcia dla polskich inicjatyw kulturalnych i moda na cudzoziemszczyznę). A jednak służył swym talentem właśnie Polsce. W pamięci potomnych pozostał nie tylko, jako odkrywca geniuszu Chopina i jego nauczyciel, ale przede wszytkim jako jeden z twórców muzyki polskiej, czemu służyły organizowane przez niego szkoły i uczelnie muzyczne, a także rozprawy naukowe. Było to chętnie podkreślane w kontekście "niemieckiego" wychowania i młodości Elsnera. Znamienne są tu słowa Stanisława Moniuszki, wręczającego Elsnerowi złoty medal z okazji 80-tych urodzin. Autor Halki nazwał wtedy starego kompozytora "pierwszym założycielem muzyki naszej krajowej"11, czym trafnie podsumował zasługi Józefa Elsnera dla kultury polskiej.

Kazimierza W. Wójcickiego anegdoty o Józefie Elsnerze

Po teatrze, za życia jeszcze L. A. Dmuszewskiego, schodzono się licznie do traktyjerni Poziomkiewiczowej, mieszczącej się w samym gmachu teatralnym, na wieczerzę. Stół był nakryty, i siedziało przy nim kilka osób; nakrycie gotowe czekało na Elsnera, z pełnym talerzem mleka posypanego cynamonem. Elsner siada zajęty ciągle rozmową, ale kiedy rzucił okiem na swój talerz, sądząc, że go tabaką popruszyli, porywa serwetę aby go wytrzeć, i zalewa sobie i bliższym oczy.

Grajac w wista, a żywą prowadząc rozmowę, uniesiony trochę złą grą swego wspólnika, mając plunąć, a asa czerwiennego zadać, plunął na stót: asa zać pod stół rzucił.

Długo grając w preferansa, kiedy z zebranego towarzystwa wszyscy odeszli, a pozostali grający z Elenerem przy jednym stoliku, po skończeniu puli każdy się zabierał do domu: Elsner żywo powstał, włożył kapelusz na głowę, i ciągle szuka, to po kanapie, po szafach, nareszcie kijem zaczyna pod sofą i innemi sprzętami szturgać, jakby chciał coś odnaleść[!]. - ,,Czegóż dyrektor szuka? zapytano: my pomożemy". Długo nieodpowiadal[!], tylko dalej poszukiwania swoje prowadził. Wreszcie zniecierpliwiony mówi: "Gdzie u djabła mój się kapelusz podział?" - Dopiero mu wskazano, że go ma na głowie. Roześmiał się serdecznie, i wyszedł uradowany.12

© Sowa
21.10.2007

Przypisy

  1. K.W. Wójcicki, Cmentarz Powązkowski pod Warszawą. T. 2, Warszawa 1856, s. 89.
  2. K.W. Wójcicki, op. cit., s. 89.
  3. Stanisław Szenic cytuje wspomnienia Józefa Elsnera, gdzie rozgoryczony nieco kompozytor pisał: "Nazajutrz rano, po przedstawieniu, raczył cesarz przesłać teatrowi przez adiutanta swego 600 napoleonów w złocie, z której to sumy ani ja, jako kompozytor muzyki, ani Osiński, twórca wierszy, nic wcale nie otrzymaliśmy, chociażby tylko po jednej sztuce na pamiątkę." - podaję za: S. Szenic, Cmentarz Powązkowski : zmarli i ich rodziny. T. 2 (1851-1890), Warszawa 1982, s. 43.
  4. graduał - w liturgii katolickiej śpiew solisty i chóru wchodzący w skład części zmiennych mszy, wykonywany między Lekcją a Ewangelią.
  5. K.W. Wójcicki, op. cit., s. 91.
  6. Hasło Elsner Józef [w:] Słownik biograficzny teatru polskiego : 1765-1965, [na podst. materiałów S. Dąbrowskiego oprac. redakcja w składzie Z. Raszewski et al.], Warszawa 1973, s. 156.
  7. kontrapunkt - technika kompozytorska polegająca na jednoczesnym zestawianiu linii melodycznych wg określonych zasad (polifonia).
  8. K.W. Wójcicki, op. cit., s. 91.
  9. K.W. Wójcicki, op. cit., s. 91.
  10. Z. Jachimecki, Hasło Elsner Józef [w:] Polski słownik biograficzny. T. 6, Dunin Rodryg - Firlej Henryk, Kraków 1948, s. 237.
  11. Z. Jachimecki, o. cit., s. 237.
  12. Podaję za: K.W. Wójcicki, Cmentarz Powązkowski pod Warszawš. T. 2, Warszawa 1856, s. 89.
 


Do góry